Wprawdzie kolejny mój tekst miał wyjść dopiero za tydzień, jednak poprzez pewne wydarzenia i przypływ weny powstał krótki artykuł. Nie traktujcie go jako kolejną część "Diabelskich Maksym".
Obudził mnie budzik. Kurde, dopiero siódma rano. Zasnąłem na kolejne dwie godzin...